Czy jestem dorosła?

faceless

Nie zajmowałam do tej pory oficjalnego stanowiska w pewnej żenującej (a dotyczącej mnie) sprawie. Ale dzisiejsza publikacja w Gazecie Wyborczej sprawiła, że muszę odpowiedzieć.

Myślę, że dojrzałość umysłową osiągnęłam dawno temu. I mam na to zbyt wielu (!) świadków.

Jeśli dorosłość polega na UDAWANIU, że w ogólę nie słyszę kierowanych do mnie obelg i twierdzę, że wszystko jest w porządku, to na pewno dorosła nie jestem. I chyba nie chcę być.

Moim Studentkom i Studentom od lat powtarzam zdanie wypowiedziane przez Eleonorę Roosevelt: “No one can make you feel inferior without your consent” („Nikt nie może sprawić, byś czuł się gorszy, BEZ TWOJEJ ZGODY”).

Ja się nie godzę, by ktoś mnie wyzywał od głupich, przypadkowych radnych. Na spotkaniu Klubu Radnych PO w Sejmiku, w obecności Marcina Ożoga i Jana Maćkowiaka usłyszałam od Pana marszałka Świercza wiele obelg. To prawda, że napisałam o tym do członków Zarządu (28 września).

Poniżej zamieszczam list w całości:

Szanowni Państwo,

Długo zastanawiałam się nad napisaniem tej wiadomości. Uznałam jednak, że nie mogę bezczynnie siedzieć, gdy ktoś próbuje mnie zdyskredytować i ośmieszyć. Nie wyobrażam sobie też, bym w zaistniałej sytuacji mogła dobrze wywiązywać się z obowiązków przewodniczącej Klubu Radnych PO w Sejmiku. Nieobecność części członków Zarządu na ostatnim posiedzeniu sprawiła, że zdecydowałam się na wyjaśnienia mailowe, by uniknąć niepotrzebnych niedopowiedzeń.

Na ostatnim spotkaniu Klubu (w dn. 23.09.2013 r.) Pan wicemarszałek Świercz stwierdził publicznie, czyli w obecności Janka Maćkowiaka i Marcina Ożoga, że:

– jestem beznadziejnie głupia, stąd wszyscy w Urzędzie Marszałkowskim i Sejmiku śmieją się ze mnie i z moich interpelacji;

– znalazłam się w Sejmiku całkowicie przypadkowo i tylko solidarności jajników zawdzięczam funkcję przewodniczącej;

– mogłabym wyrażać swoje zdanie, gdybym wygrała wybory, ja ich jednak nie wygrałam, więc nie powinnam się w ogóle odzywać;

– kwestionuję decyzje Pana wicemarszałka, bo wydaje mi się, że się znam na wszystkim (w tym na służbie zdrowia), a przecież mam poważnie ograniczone możliwości intelektualne,

– nie dysponuję nawet podstawową wiedzą, nie znam znaczeń poszczególnych słów (np. znaczenia słowa transakcja);

– udało mi się zdobyć tylko stopień doktora, a moja kariera naukowa nie należy do błyskotliwych;

– robię, co mi się podoba, a całkowitą bezkarność zapewnia mi naddyrektorka (jak się domyślam, określenie to dotyczy Pani Iwony Wielgus);

– kieruję wszystkimi (!) kieleckimi dziennikarzami i decyduję o treściach artykułów zamieszczanych w lokalnych gazetach;

– mam ogromne kłopoty w tworzeniu relacji międzyludzkich (o czym dobitnie świadczy moje życie prywatne), a moi znajomi (ze względu na te nieudane relacje międzyludzkie) donoszą Panu wicemarszałkowi, że wygłaszam o nim niepochlebne opinie;

– powinnam należeć do „Solidarności”- ze względu na moją misję szukania wszędzie złodziei i chronienia wojewódzkiego majątku przed potencjalnym sprzeniewierzeniem;

– „wtrącam się” (delikatnie mówiąc) w różne sprawy: w Kielcach (np. w działania Teatru Lalki i Aktora „Kubuś) i w województwie;

– Pan wicemarszałek mógłby wnioskować o odwołanie mnie z funkcji przewodniczącej i wykluczenie mnie z Klubu, ale nie chce mi robić „dobrej prasy”.

  Na posiedzeniu Zarządu (też 23.09.2013 r.) dowiedziałam się również od Pani Przewodniczącej  Marzeny Okły-Drewnowicz, że Pan wicemarszałek Świercz oskarża mnie o pisanie anonimów (nie wiem, o jakiej treści, ale domyślam się, że anonimy te miały dotyczyć jego osoby). Informację tę rozpowszechnia także w Urzędzie Marszałkowskim, co stawia mnie w bardzo dziwnym świetle. Wcześniej opowiadał o moich ambicjach: według niego chciałam zostać prezydentem Starachowic, prezydentem Kielc, a nawet marszałkiem. Obawiam się, że niedługo nie będzie dla mnie odpowiedniego stanowiska, nie mogę przecież zostać prezydentem USA ani papieżem.

Nie jest moim celem wywoływanie zamieszania medialnego w czasie wyborów wewnątrzpartyjnych. Dlatego dopiero na następnym zebraniu klubu (koniec października) złożę pisemną rezygnację z funkcji przewodniczącej Klubu Radnych PO. Tym bardziej że jest to już drugi atak słowny Pana wicemarszałka na mnie. Kilka miesięcy temu również słyszałam uwagi na temat mojego ograniczenia umysłowego. Trzeci raz nie pozwolę się obrażać. Nie widzę też powodu, bym musiała kolejny raz uczestniczyć w takich wymianach zdań (w obecności oniemiałych kolegów partyjnych).

Zapewniam Państwa, że stać mnie na podpisywanie się własnym nazwiskiem i nie boję się trudnych pytań, o czym świadczą moje interpelacje (zamieszczam je systematycznie na mojej stronie internetowej: http://marzenamarczewska.pl/moje-interpelacje/) i … sytuacja, w której obecnie się znajduję.

Mam nadzieję, że Państwo zrozumieją powody rezygnacji z funkcji przewodniczącej Klubu Radnych PO w Sejmiku (co oznacza także automatyczną rezygnację z zasiadania w Zarządzie). Myślę, że Pan wicemarszałek będzie moją decyzją w pełni usatysfakcjonowany.

 

Z poważaniem

Marzena Marczewska

Napisałam w nadziei, że ktoś zareaguje. Okazało się, że 4. 10.2013 r. duże fragmenty mojego listu ukazały się w Gazecie Wyborczej. Janusz Kędracki wie, że nie miałam z tym nic wspólnego.

Ostre starcie w PO. Wicemarszałek o szefowej klubu: Jesteś beznadziejnie głupia

Janusz Kędracki

04.10.2013 , aktualizacja: 04.10.2013 10:32

 

Szefowa klubu radnych w sejmiku województwa świętokrzyskiego Marzena Marczewska zarzuciła wicemarszałkowi Grzegorzowi Świerczowi, że obraża ją publicznie. I zapowiedziała rezygnację z partyjnych funkcji.

Dotarliśmy do listu, jaki w tej sprawie Marzena Marczewska rozesłała kilka dni temu do członków zarządu regionu Platformy Obywatelskiej.

Pisze w nim, że nie może dłużej nie reagować na próby dyskredytowania i ośmieszania jej osoby. I przytacza długą listę obraźliwych słów, jakie usłyszała od Grzegorza Świercza, wicemarszałka województwa i wiceprzewodniczącego PO w regionie, na spotkaniu radnych klubu tej partii 23 września.

Są wśród nich takie, że jest „beznadziejnie głupia”, znalazła się w sejmiku przypadkowo, przewodniczącą klubu została tylko dzięki „solidarności jajników”, a wszyscy śmieją się ze składanych przez nią interpelacji. Świercz miał również powiedzieć, że kwestionuje jego decyzje, choć ma „poważnie ograniczone możliwości intelektualne”, nie dysponuje podstawową wiedzą, nie rozumie znaczenia takich słów jak np. transakcja i nie zrobiła błyskotliwej kariery naukowej, zdobywając „tylko stopień doktora”. Marczewska jest językoznawcą, wykłada na Uniwersytecie Jana Kochanowskiego w Kielcach.

Wiceprzewodniczący umywa ręc


– Nie chciałbym tego komentować, to bardziej osobiste niż merytoryczne sprawy – mówi Marcin Ożóg, wiceprzewodniczący sejmiku z PO, który był obecny na spotkaniu klubu.

– Żenująca sytuacja. Jest pewien poziom, którego nie powinno się przekraczać w polityce. Pewne słowa do kobiety w ogóle nie powinny padać, a co dopiero z ust osoby na takim stanowisku – podkreśla członek zarządu regionu PO. Chce pozostać anonimowy. – Aby ktoś nie pomyślał, że to ja udostępniłem list „Gazecie” – tłumaczy.


Marczewska naraziła się Świerczowi, który jest lekarzem i w zarządzie województwa zajmuje się ochroną zdrowia, m.in. wystąpieniem z interpelacją dotyczącą celowości sprzedaży działki należącej do szpitala dziecięcego. W liście twierdzi, że od szefowej świętokrzyskiej PO, posłanki Marzeny Okły-Drewnowicz dowiedziała się, iż wicemarszałek oskarża ją również o pisanie anonimów. Miał o tym rozpowiadać w urzędzie marszałkowskim, a ponadto zarzucał wygórowane ambicje, jakoby chciała zostać prezydentem Starachowic, prezydentem Kielc, a nawet marszałkiem.


Szefowa PO: To trochę śmieszne


– Takie sytuacje mogą się zdarzać. Jeżeli mamy do czynienia z dwoma mocnymi charakterami, iskrzy między nimi i będzie iskrzyć. Jest to konflikt między nimi, interpersonalny, mają różne spojrzenia na różne rzeczy – uważa posłanka Okła-Drewnowicz. – Zaproponowałam, żeby usiąść i wyjaśnić sobie wszystko. Ale poziom emocji był zbyt duży, muszą najpierw opaść. To są ludzie dorośli, powinni umieć rozmawiać. Trzeba sobie wszystko powiedzieć, bo to trochę śmieszne, nie przystoi dorosłym ludziom – dodaje.

Marczewska w liście stwierdziła, że był to już drugi taki atak słowny Świercza na nią. „Nie wyobrażam sobie bym w zaistniałej sytuacji mogła dobrze wywiązywać się z obowiązków przewodniczącej Klubu Radnych PO w Sejmiku” – napisała.


I zapowiedziała, że na najbliższym zebraniu klubu złoży rezygnację. Tym samym zrezygnuje również z zasiadania w zarządzie regionu partii, do którego wchodzi jako przewodnicząca klubu.

„Myślę, że Pan wicemarszałek będzie moją decyzję w pełni usatysfakcjonowany” – kończy list.

Marzena Marczewska nie chce komentować tej sprawy. Komentarza odmówił nam również Grzegorz Świercz, według którego to tylko wewnątrzpartyjny problem.”


Cały tekst:

http://wyborcza.pl/1,75248,14719346,Ostre_starcie_w_PO__Wicemarszalek_o_szefowej_klubu_.html

Wypełniam wszystkie obowiązki radnej. Uczestniczę w posiedzieniach Sejmiku i obradach Komisji, do których należę. Czytam materiały. Biorę udział w pracach, o których nie pisze Echo Dnia. Byłam aktywną uczestniczką spotkań roboczych: dyskusjach nad strategią na lata 2014-20 (Pan Prof. Szlachta właśnie o mnie i o moich uwagach wspominał w czasie obrad Sejmiku); wysłałam wiele zapytań i komentarzy do Pana Dyrektora Orawca (na pewno nie wszystkie były merytoryczne, ale Pan Dyrektor i Jego Pracownicy nie dali mi tego odczuć); zasiadam w kapitule komitetu „Talenty świętokrzyskie”, interesuję się wszystkimi inicjatywami kulturalnymi województwa. Sama podejmuję takie inicjatywy lub w nich czynnie uczestniczę (np. „Małe Ojczyzny” w Górach Świętokrzyskich, „Debaty Świętokrzyskie”, dyktando ortograficzne, test języka angielskiego). Interesuję się wszystkimi sprawami, które mnie, kielczanki i Kielczanki, dotyczą (wyjaśniam: nazwę mieszkańca miasta piszemy małą literą, mieszkańca regionu – wielką).

Tak pojmuję moją pracę i obowiązki radnej.

Dziś ukazał się kolejny artykuł w Gazecie Wyborczej:

Szefowa PO: W regionie trzymamy się razem

Rozmawiał Janusz Kędracki

08.11.2013 , aktualizacja: 07.11.2013 18:59

– Jestem za konkurencją, ale transparentną, z otwartą przyłbicą. Nie lubię być zaskakiwana, a pan starosta Wrzałka zapowiedział kandydowanie praktycznie w ostatniej chwili – mówi w rozmowie z „Gazetą” posłanka Marzena Okła-Drewnowicz, przewodnicząca świętokrzyskiej Platformy Obywatelskiej

Janusz Kędracki: Na Dolnym Śląsku za głos w wyborach na przewodniczącego partii w regionie oferowano pracę. A w Świętokrzyskiem?

Marzena Okła-Drewnowicz: W tamtej sprawie będzie toczyć się postępowanie przed sądem koleżeńskim PO i sąd orzeknie, czy tak rzeczywiście było. A w naszym regionie nie słyszałam o takich propozycjach. Nikomu nigdy nie oferowałam niczego, wręcz przeciwnie, przestrzegałam przed tego typu praktykami.

W naszym regionie można stracić pracę za brak poparcia dla pani. Przykładem dyrektorka biura partii w Kielcach


– Nie wiem, skąd ten zarzut. Od czasu wyborów nie rozmawiałam z nią. Z tego co wiem, jest na zwolnieniu lekarskim.

Gdy wróci do pracy, nie dostanie wypowiedzenia?

– To są wewnątrzpartyjne sprawy, poza tym pracodawca ma prawo dobierać sobie pracowników.

Chwaliła się pani na zjeździe regionalnym, że świętokrzyska PO stała się drużyną. Co to za drużyna, jeśli wiceprzewodniczący partii Grzegorz Świercz mówi o szefowej klubu radnych w sejmiku Marzenie Marczewskiej, że jest beznadziejnie głupia, a funkcję tę zawdzięcza solidarności jajników? W dodatku kapitan tej drużyny nie reaguje…

– Nie jestem w stanie zweryfikować tych słów. Od jednego z radnych słyszałam, że wicemarszałek Świercz „beznadziejnie głupimi” nazwał składane przez radną interpelacje. W każdej rodzinie zdarzają się kłótnie, więc poprosiłam obydwoje o spotkanie w dniu 15 października. Marzena nie doczekała do tego dnia, rozesłała pismo do członków zarządu regionu, które dotarło też do „Gazety Wyborczej”.


Co to za drużyna, jeśli w Starachowicach nowy przewodniczący partii Marek Materek nie może dojść do porozumienia z radnymi i chcą się wzajemnie pousuwać z partii…

– Jak w każdej drużynie dużą rolę odgrywa tzw. czynnik ludzki.


A dlaczego nie ma dyskusji? Na zjazd regionalny przyjechało prawie 300 delegatów, poza pani wypowiedzią i pani konkurenta w wyborach na przewodniczącego Zdzisława Wrzałki nie było żadnych głosów na temat działalności partii.


– Nie zgadzam się z pana opinią, w naszej partii jest dyskusja – czasami nawet zbyt burzliwa. Spotykam się z członkami w naszym regionie, spotykają się także inni parlamentarzyści. Rozmawiamy w poszczególnych powiatach, na radzie regionu i zarządzie regionu. Proszę zwrócić uwagę, że na zjeździe regionalnym prowadzący obrady zwrócił się do osób zgromadzonych na sali z pytaniem, czy ktoś chce się wypowiedzieć po moim i pana Wrzałki wystąpieniu. Widocznie jednak delegaci uznali, że to, co powiedzieliśmy, było wystarczające i nie mieli wątpliwości, na kogo oddać swój głos. Czas wyborów minął i przed nami wspólna
praca, jesteśmy zgodną partią.


Której członkowie toczą partyjne dyskusje na forum „Gazety” i innych internetowych forach…

Polska jest wolnym krajem, o to walczyliśmy z komunizmem. Każdy ma prawo toczyć dyskusje gdzie chce. Chociaż osobiście jestem zdania, że wątpliwości należy rozstrzygać we własnym gronie.


Poseł Lucjan Pietrzczyk na forum „Gazety” zarzucił, że do PO w powiecie kieleckim, gdzie przewodniczącym jest Zdzisław Wrzałka, przyjmuje się bezrobotnych i sztucznie zwiększa liczbę członków partii. Zajmie się pani wyjaśnieniem tej sprawy?

– Nowy zarząd regionu o tym zdecyduje.


Dlaczego w tym zarządzie nie ma Zdzisława Wrzałki, na którego w wyborach na przewodniczącego regionu zagłosowało 90 osób, co trzeci delegat na zjeździe?


– Wybierała rada regionalna, jego nikt nie zgłosił. Proszę zwrócić uwagę, że do tej rady pan Wrzałka też nie zaproponował ani jednej osoby.


Należy pani do obozu Grzegorza Schetyny?


– W „Newsweeku” przeczytałam, że jestem w tzw. spółdzielni. Czytając takie artykuły, mogę się tylko uśmiechnąć. Jestem w Platformie Obywatelskiej, bezpośrednio współpracuję z premierem Donaldem Tuskiem, szanuję Grzegorza Schetynę i inne moje koleżanki i kolegów z partii. Pracuję dla naszego regionu. W 2009 roku zarząd krajowy, którego przewodniczącym był Donald Tusk, a sekretarzem generalnym Grzegorz Schetyna, powołał mnie na stanowisko komisarza PO w naszym województwie.


Wróćmy do regionu. Jaka jest kondycja świętokrzyskiej PO?

– Dobra, Platforma w regionie trzyma się razem. Kiedy trzeba było podjąć nowe wyzwanie, potrafiliśmy zewrzeć szyki i przeprowadziliśmy zjazd w sposób profesjonalny.

Jego termin został o kilka dni przyspieszony, aby Zdzisław Wrzałka nie mógł zabiegać o głosy w czasie, gdy pani musiała być w Sejmie.


– Nie wiem, skąd ma pan takie informacje? Rzeczywiście, mówiłam w mediach, że moim zdaniem zjazd powinien się odbyć w ostatni weekend października. Jednak ostatecznie zarząd regionu podjął uchwałę, że odbędzie się 21 października.

Obawy, że starosta Wrzałka może panią pokonać, okazały się nieuzasadnione. Dlaczego tak bardzo się pani bała przegranej?


– Zawsze jest obawa przed takim głosowaniem, bo jest to egzamin z mojej trzyletniej działalności, ale „bała się” to za dużo powiedziane. Wspólnie z działaczami z naszego regionu podjęliśmy decyzję o moim kandydowaniu. Jeśli uznam, że dla dobra świętokrzyskiej PO możemy postawić na innego przewodniczącego, to zrezygnuję z kandydowania w kolejnych wyborach i będę mu pomagać. Uczciwie podchodzę do polityki. Jestem za konkurencją, ale transparentną, z otwartą przyłbicą. Nie lubię być zaskakiwana, a pan Wrzałka zapowiedział kandydowanie praktycznie w ostatniej chwili. My, mówię o sobie, zarządzie i przewodniczących powiatów, po prostu zastanawialiśmy się wcześniej, jak ułożyć Platformę, aby działała jak najskuteczniej.


I dobrze została ułożona?


– Tak, jesteśmy zwarci i gotowi do
pracy. Nowy zarząd i rada ma świadomość wyzwań, jakie przed nami stoją w kontekście przyszłorocznych wyborów europejskich i samorządowych.

Kto będzie świętokrzyskim kandydatem do europarlamentu?


– Zarząd krajowy będzie zajmował się kandydatami w tych wyborach. Mamy swoje propozycje, które ze spokojem będę mogła zarekomendować panu premierowi.

A wybory samorządowe? Macie już kandydatów na prezydentów miast, którzy mieliby szansę powalczyć, jeśli nie o zwycięstwo, to przynajmniej o drugą turę?


– Oczywiście, że mamy, ale o tym zdecydują zarządy powiatowe w uzgodnieniu z zarządem regionu.


Cały tekst:

http://kielce.gazeta.pl/kielce/1,35255,14914486,Szefowa_PO__W_regionie_trzymamy_sie_razem.html

Jeszcze raz przytaczam fragment, który mnie dotyczy:

Chwaliła się pani na zjeździe regionalnym, że świętokrzyska PO stała się drużyną. Co to za drużyna, jeśli wiceprzewodniczący partii Grzegorz Świercz mówi o szefowej klubu radnych w sejmiku Marzenie Marczewskiej, że jest beznadziejnie głupia, a funkcję tę zawdzięcza solidarności jajników? W dodatku kapitan tej drużyny nie reaguje…

– Nie jestem w stanie zweryfikować tych słów. Od jednego z radnych słyszałam, że wicemarszałek Świercz „beznadziejnie głupimi” nazwał składane przez radną interpelacje. W każdej rodzinie zdarzają się kłótnie, więc poprosiłam obydwoje o spotkanie w dniu 15 października. Marzena nie doczekała do tego dnia, rozesłała pismo do członków zarządu regionu, które dotarło też do „Gazety Wyborczej”.

Na posiedzeniu Zarządu (23.09), kiedy mówiłam Przewodniczącej o tej sytuacji, nikt nie zastanawiał się nad „weryfikacją” moich słów. Co więcej, Janek Maćkowiak potwierdził prawdziwość mojej relacji i mam na to świadków.

Później jednak okazało się, że powtarza się inną prawdę. Jako językoznawca, który analizuje istnienie stereotypów językowych i wie sporo o manipulacji językowej, nie mogę się na to zgodzić. Dlatego zamieszczam poniżej pismo, które złożyłam na ręce sekretarza PO, Jana Maćkowiaka 25.10.2013 roku.

Radna Sejmiku Wojewódzkiego Kielce, 25.10.2013 r.

Marzena Marczewska

Członkowie Klubu PO RP

Sejmiku Województwa Świętokrzyskiego

Szanowni Panowie,

Ze względu na zachowanie Pana Grzegorza Świercza na ostatnim posiedzeniu Klubu (23 września 2013 roku) i uwagi zgłaszane przez niego pod moim adresem – bardzo proszę o sformułowanie pisemnej opinii Klubu na temat mojej pracy samorządowej.

Jednocześnie zwracam się z prośbą o przeanalizowanie tej sytuacji i podjęcie decyzji w sprawie kierowania przeze mnie Klubem Radnych PO RP.

Z wyrazami szacunku

Marzena Marczewska

Do dziś nie mam pisemnej odpowiedzi. O odwołaniu mnie z funkcji przewodniczącej Klubu dowiedziałam się z Gazety Wyborczej:

Rada Regionu świętokrzyskiej Platformy Obywatelskiej wybrała w poniedziałkowe popołudnie zarząd partii. Wśród czterech zastępców Marzeny Okły-Drewnowicz nie ma głównego rywala posłanki w niedawnych wyborach, starosty kieleckiego Zdzisława Wrzałki.

Licząca ponad 40 osób Rada Regionu zdecydowała, że wiceprzewodniczącymi zarządu będą pełniący poprzednio te funkcje poseł Lucjan Pietrzczyk oraz wicemarszałek województwa Grzegorz Świercz oraz nowi na tym stanowisku poseł Artur Gierada i członek zarządu województwa Jan Maćkowiak.

Starosta kielecki Zdzisław Wrzałka, który kilkanaście dni temu walczył z posłanką Marzeną Okłą-Drewnowicz o fotel przewodniczącego świętokrzyskiej PO, w ogóle nie kandydował na stanowisko jej zastępcy. Przypomnijmy, że w wyborach na szefa PO w regionie przegrał 90 do 182.

Sekretarzem zarządu PO w regionie wybrano w poniedziałek Karola Wilczyńskiego, asystenta posła Gierady, zaś skarbnikiem – Jolantę Fornalską.


To nie koniec zmian w świętokrzyskiej PO. W poniedziałek szefem
klubu radnych w sejmiku województwa został Grzegorz Świercz, zastępując Marzenę Marczewską. Dotychczasowa przewodnicząca zapowiedziała swoją rezygnację w liście do członków zarządu regionalnego partii zbulwersowana zachowaniem wicemarszałka Grzegorza Świercza.


Cały tekst:

http://kielce.gazeta.pl/kielce/1,35255,14894618,Swietokrzyska_PO_ma_nowe_wladze__Partyjne_zmiany_tez.html

Czy jestem dorosła?

Marzenko, ja na pewno jestem dorosła.

Politykę zawsze pojmowałam i pojmuję jako obowiązek wobec MOICH WYBORCÓW. Służbę.


3 komentarze

  1. Szczerze współczuję tej sytuacji. Wyobrażam sobie, że dla osoby z klasą, to smutne doświadczenie. I najmniej tutaj myślę o zachowaniu zwykłego buca, o którym od dawna wielu mówiło, że nim jest. Bardziej chodzi o resztę środowiska, które powinno reagować natychmiast, a zachowało się poniżej standardów. Zaklinanie rzeczywistości i mówienie o drużynie, to w obecnej sytuacji kpina!

    Po upublicznieniu przez Ciebie kolejnych kroków i pism, Ci ludzie powinni się zapaść pod ziemię. I długo stamtąd nie wychodzić.

    Pozdrawiam
    M.M.

  2. Właśnie nasz protest wobec form niedopuszczalnych w żadnym środowisku może sprawić, że ludzie zaczną przepraszać za swe zachowania. Nawet jeśli wciąż nie rozumieją, co mówią lub udają, że nie rozumieją, co inni powiedzieli. Czyżby i teraz wymagano, by „brudy prać we własnym domu”?

  3. Marzena Marczewska

    Bardzo Wam dziękuję za wsparcie.

Skomentuj